Także zapraszam wszystkich.
Eh ta Barcelona...
Cieszy!
Divis Tower
Brama Royal Hospital
Royal Hospital
Murale wzdłuż Falls Road 1
Murale wzdłuż Falls Road 2
Murale wzdłuż Falls Road 3
Murale wzdłuż Falls Road 4
Mural upamiętniający wojownika IRA BOBBYIEGO SANDSA, który zmarł śmiercią głodową w brytyjskim więzieniu.
Róg Beechmount Ave i Falls Road
Mural przy Clowney street
Typowa kamieniczka Clowney street w Belfaście
Wisła rozbiła Omonię Nikozję 5:2 (3:0) w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Oba zespoły dzieli kilka klas różnicy, a dwa gole wiślacy stracili w końcówce, gdy grali wyraźnie rozluźnieni.


Podejrzewam, że wielu ludzi tworzących dzisiejsze struktury PZPN brało czynny bądź bierny udział w procederze korupcyjnym w latach ubiegłych. Wielu z nich wiedziało lecz milczeli gdyż tak było łatwiej i wygodniej. Dziś kiedy o korupcji nie mówi się inaczej jak o wielkiej aferze i walce z nią, ludzie, o których wspomniałem powyżej starają się być sprawiedliwymi oraz surowymi sędziami. Wspominam o tym wszystkim iż poruszyła mnie sprawa pewnego piłkarza, który w polskiej lidze grał jako napastnik, na zachód wyjeżdżał jako pomocnik a dziś jest uznanej marki obrońcą. Według mnie najlepszy polski piłkarz, mistrz Niemiec, rozwijający się w niesamowicie szybkim tempie sympatyczny chłopak. Mowa o Łukaszu P. jak nazywają go, niektóre mało ambitne gazety. Piszczek stał się właśnie kolejnym wspaniałym narzędziem do wybielania wizerunku PZPN-u w naszych oczach. Ta betonowa wielka PRL-owska konstrukcja, przesiąknięta w całości bezmózgimi i rubasznymi oldbojami polskiej piłki, nałożyła wczoraj półroczną dyskwalifikację na naszego obrońcę. Oznacza to iż Piszczek nie może przez najbliższe pół roku uczestniczyć w żadnych wydarzeniach organizowanych przez polski związek piłki nożnej czyli docelowo w meczach sparingowych polskiej kadry… Po pół roku czyli w rejonie lutego piłkarz będzie mógł ponownie reprezentować nasze barwy, czyli powróci akurat na główne przygotowania do EURO. I tak można by stwierdzić, że nasze rubaszne władze z Lato na czele zastosowały wspaniały chwyt marketingowy. Po pierwsze: korupcji mówimy stanowcze nie! I nieważne dla nas jest jak dobrym i cennym piłkarzem dla nas jesteś, kara musi być. Po drugie kara jest, ale jak widać ma się ona skończyć w terminie, który nie skreśli naszej piłkarskiej „wizytówki „ z EURO. Wilk syty i owca cała…
Piszczek ma 14 dni na odwołanie się od tej decyzji PZPN. PZPN ma 7 dni aby przedstawić powody dla których piłkarz został zdyskwalifikowany. Sumując mamy 21 dni. Po ewentualnej apelacji zawodnika, rozpoczną się zapewne kolejne obrady komisji odpowiedzialnej za ten proceder. Potrwa to nie wiem ile, ale załóżmy że około 2-3 tygodni. Potem kolejne ogłoszenie decyzji w raz z podaniem daty od której dyskwalifikacja będzie obowiązywać. 3 plus 3 mamy około 1,5 miesiąca. Czyli piszczek wróciłby do kadry nie w lutym tylko w połowie kwietnia. W ten sposób ominie go większość meczy towarzyskich kadry jak i zgrupowania zimowe. Do tego momentu może wydarzyć się wszystko od nowego (słabszego lecz zgranego z drużyną) obrońcy na jego miejscu po obrażonego Piszczka odmawiającego dalszej współpracy z PZPN-em. W tym wypadku posunięcie naszych piłkarskich władz nie jest już tak mistrzowskie. Przypomina raczej samobója, których prezes Lato odkąd przestał strzelać gole na boisku, zdobywa coraz więcej…
Opisałem tutaj najczarniejszy scenariusz, może wszystko skończy się bardziej optymistycznie. Kara dla Piszczka zostanie zawieszona lub całkowicie anulowana lub w najgorszym wypadku za pół roku Łukasz powróci do kadry.
Dla mnie cała ta sytuacja jest całkowicie niezrozumiała przez co przerażająca. Z wywiadów z możnymi i zasłużonymi w polskiej piłce wyciąga się wnioski, że o korupcji wiedzieli wszyscy lecz nie każdy się do niej przyczyniał czynem. Nasze środowisko piłkarskie było (jest?) do cna przesiąknięte korupcją. Jak już wspomniałem we wstępie ludzie tworzący struktury PZPN-u to w wielkim stopniu leśne dziadki z PRL-u, którym słowo korupcja nie jest obce. I dziś Ci ludzie, którzy może i nie kupowali bądź sprzedawali meczy w zamierzchłej przeszłości lecz przyczyniali się do niej swoją bierną postawą wydają tak drastyczny wyrok na młodego piłkarza. Nie chcę go usprawiedliwiać choć każdy mniej więcej wie, że wina Łukasza była naprawdę małej wagi. Chłopak wyjechał do Niemiec, zapomniał o tym syfie, który jednak go prześladuje.
Na koniec dodam, że prokuratura również postawiła Piszczkowi zarzuty i ukarała go grzywną oraz karą więzienia. W przeciwieństwie do PZPN-u wyrok ten jest w zawieszeniu. Panowie Lato i spółka czy nie można zrobić tak samo?