1.8.11

Wstaje rano...

Wiem, że wielu ludzi wstaje z rana pije kawę, pali papierosa.
Jeszcze inni włączają telewizje na ulubiony kanał z serialami, muzyką czy wiadomościami.
Ci ambitniejsi zapewne odpalają pcta i wybiórczo szukają wiadomości na tematy ich interesujące. Jakaś moda, giełda, motoryzacja czy sport.

Ja moi drodzy wstaje rano, myje zęby i lecę do sklepu po prasę.
Przegląd sportowy, w poniedziałki Wyborcza z powodu dodatku sportowego.
I tak od lat 90'. Dziś jest to już dla mnie swoisty rytuał jak dla kawoszy i palaczy poranna kawa i papieros. Wracam do domu przygotowuję śniadanie, herbatę i siadam do stolika w kuchni. Gazeta zawsze oparta na innych aby poprawić widoczność. Jem i czytam. Najpierw przegląd wszystkich nagłówków. Potem czytam komentarze, które są zwięzłe i najbardziej treściwe. W głowie jak zwykle prowadzę polemikę z autorami, czyli gwiazdami polskiej redaktorki sportowej Kołtoń, Kmita, Borek, Kalita, Stec.
Potem najbardziej interesujące mnie działy; piłka nożna i w zależności od pory roku, w styczniu skoki, w lipcu tour de france, w maju champions league, w kwietniu wszelakie ligi zagraniczne. I odnośnie od daty boks, siatkówka, ręczna, biathlon, tenis, znowu piłka, żużel czy lekka atletyka. I tak w kółko.
Nie ukrywam, ta prasomania jest już dla mnie narkotykiem.
Już po pierwszym pobieżnym przeglądzie Przeglądu Sportowego, siadam do komputera
i jazda: eurosport.pl, futbol.pl, sport24.pl, a dalej uefa.com, premierleague.com w sezonie nhl.com i nba.com. I tak w kółko.
Po zmęczeniu monitorem wracam do kuchni, robię kawę i czytam już dogłębnie prasę, którą niedawno zakupiłem. I tak mijają minuty, godziny mojego poranka.
I gdyby nie ta praca...

Pomóżcie!

Brak komentarzy: