2.9.11

Farbowane lisy

Od kilku dni mass-media próbują wykreować mój światopogląd na temat gry farbowanych lisów w naszej kadrze.
Na początek Tadeusz Fogiel przekonuje nas, że Perquis to gracz klasy światowej, o silnych zdolnościach przywódczych. Że strzela bramki, jest twardy i nieustępliwy. Że nie zadziera nosa poza boiskiem. Że Polakiem chciał zostać od dawien dawna.
Do entuzjazmu zagrzewa nas również selekcjoner Franciszek, twierdzący, że z Perquisem kadra będzie dużo mocniejsza i bezpieczniejsza z tyłu. Następnie uwielbiany przez wszystkich, ojciec pięciorga dzieci Bronek, nasza międzynarodowa wizytówka, w trybie natychmiastowym namaszcza Damiena na Damiana!
Mało tego już z kilku różnych miejsc macha do mnie babcia Józefina, która jest wzruszona i szczęśliwa, że jej wnusio zagra dla jej ojczyzny!
Wspaniale, po tylu latach odzyskaliśmy naszego brata, który wreszcie może spełnić swoje życiowe powołanie i marzenie za jednym razem czyli zagrać w koszulce z Orłem na piersi!
Tak kreują nasz świat media...

A w realu to wszystko nie wygląda już tak pięknie.
Damien Perquis jest kolejnym wychowankiem francuskiej myśli futbolowej. Z faktu iż nad Sekwaną jest obrońcą co najwyżej dobrym, nie ma nawet co myśleć o grze dla trójkolorowych. W przeciwieństwie do Koscielnego nie gra w medialnej drużynie o mistrzowskich aspiracjach. Przyjął naszą propozycję bo tak jak inne farbowane lisy, ma komfort gry w pierwszym składzie. W drużynie, która będzie gospodarzem najbliższych Mistrzostw Europy. Łakomy kąsek co nie?
Na koniec dodam, że babcia Damiena to nie żadna Józefina tylko Josephe Carton.

Dla mnie to już znak czasu. Nie ma co walczyć z tą maszyną bo i tak jesteśmy skazani na porażkę.
Bo tak jak w latach 60' w Widzewie grali piłkarze z Łodzi, w Chorzowie grali mieszkańcy Chorzowa, w Wiśle chłopaki z Krakowa... I tylko barwy Legii reprezentowali ludzie z innych miast, jak Kazio Deyna.
Minęły lata i Polacy porozjeżdżali się do klubów z całego kraju, jeszcze później w Widzewie, Legii czy Ruchu zaczęli pojawiać się piłkarze z zagranicy. I tak dziś nikogo nie dziwi, że w Wiśle mamy 17 obcokrajowców.

W skali reprezentacyjnej widzimy podobny trend. Najpierw sami Niemcy, potem Niemcy z Turcji czy Polski lecz rzemiosła nauczeni w Raichu.
Dziś Polska wprowadza nowy trend.
Francuskich Polaków wychowanych piłkarsko we Francji Smuda podbiera do reprezentacji Polski. I teraz pytanie kwestii moralnej.
Czy kadra Polski nie powinna być kadrą Polaków, którzy pokażą czego nauczyła ich ojczyzna?

Bo jestem w stanie sobie wyobrazić, że za kilkanaście lat kiedy Katar zorganizuje Mistrzostwa Świata, jego barw będą bronić Brazylijczycy, Argentyńczycy, Nigeryjczycy czy nawet Holendrzy, bo za grę w kadrze Kataru dostaną większe pieniądze niż daje nawet Real czy Barcelona...


Brak komentarzy: