3.8.11

Dziewczyna z sąsiedztwa...

Dziś wychodząc z piekarni w drzwiach minąłem się z dziewczyną o bujnych, lokowanych włosach.



Coś do tego w podobie -->

I przypomniała mi się historia z nią związana.
Zima jakaś była, coś w tym stylu. Urodziny kumpla z pracy.
Impreza na warszawskiej Pradze, dużo wódki, piwa, wina i jakieś zagryzki.
Około 2 w nocy postanowiłem wracać taksówką do domu.

- Zabierzesz naszą koleżankę ze sobą, bo za dużo wypiła, a mieszka niedaleko Ciebie?
- Jasne - odpowiadam.

Po 10 minutach na wpół przytomna koleżanka o bujnych włosach została wsadzona na tylne siedzenie.
No i jazda...
Zatrzymujemy się pod jej klatką, budzę ją.

- Halo, pobudka, jesteśmy w domu.
- Co? :/
- No wysiadaj, już jesteś pod drzwiami chaty.

Rozgląda się z obłędem w oczach i mówi - Ale ja tutaj nie mieszkam.

- Jak nie, jak mówiłaś, że tutaj?
- No to nie tutaj.

Kierowca patrzy i czeka.

Biorę jej torebkę i szukam dowodu. Jest!
Adres: Kolejowa 22. No to fru. Daję 30 zł taryfiarzowi i proszę żeby ją podholował do domu. Wsiadają i jadą.

Za 10 minut śpię już w łóżku.

Na drugi dzień w pracy, zadowolony opowiadam kumplowi historię o dziewczynce z lokami i moim tryumfie, że dobrze załatwiłem sprawę.




Ej, ale ona jest z Kielc, w Warszawie tylko studiuje...



Dziś ją widziałem w piekarni więc do Niemiec jej nie wywieźli.

Brak komentarzy: