I tak mi się zebrało na wspomnienia.
Kiedyś dawno temu przeżywałem taki dzień co dzień przez całe bite 3 miesiące.
Codziennie około 5:30 dzielnie maszerowałem w Safety butach w górę ulicy Falls road w zachodnim Belfaście.
I tak 6 dni w tygodniu.
Był to czas refleksji i przemyśleń młodego człowieka, skazanego na samotność w obcym świecie.
Ja wracałem z pracy, chłopaki do niej wychodzili. Budziłem się o 17 i przygotowywałem do wyjścia, oni już się relaksowali.
I tak w kółko.
I najbardziej pamiętam te poranne powroty.
Mleczarz rozstawiający butelki z mlekiem pod drzwiami ulicy Clowney street.
Piekarze na rogu Beechmount Avenue.
Oraz mewy na całej długości Falls road.
Te podróże najbardziej przypominają mi kawałki Świętej pamięci Guru
NUMER PIERWSZY oraz NUMER DRUGI.
Włączcie, posłuchajcie i przejdźcie się razem ze mną.
Zapraszam.
Divis Tower
Brama Royal Hospital
Royal Hospital
Murale wzdłuż Falls Road 1
Murale wzdłuż Falls Road 2
Murale wzdłuż Falls Road 3
Murale wzdłuż Falls Road 4
Mural upamiętniający wojownika IRA BOBBYIEGO SANDSA, który zmarł śmiercią głodową w brytyjskim więzieniu.
Róg Beechmount Ave i Falls Road
Mural przy Clowney street
Typowa kamieniczka Clowney street w Belfaście
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz