Nie ma tu nic do rzeczy czy jestem fanem "Białej gwiazdy" czy nie. Dziś będę ogromnie mocno trzymał kciuki za "polską" drużynę w meczu przeciwko Bułgarom.
Od trzech lat dzięki panu Platiniemu do Ligi Mistrzów jest nam dostać się dużo łatwiej, może nie tyle co łatwiej ile na naszej drodze stają teoretycznie słabsze drużyny. Teoretycznie
i praktycznie zgadzam się z tym stwierdzeniem.
Przybliżę kilka szczegółów:
Już 3 sezon z rzędu mistrz Polski startuje od 2 rundy kwalifikacyjnej czyli do rozegrania ewentualnie ma 3 rundy wstępne. W tym sezonie najpierw Skonto Ryga, potem Litex Łowecz i na końcu jedna z drużyn, która zdobyła mistrzostwo kraju będącego niżej w rankingu niż Grecja czyli miejsca od 13 w dół i są to kolejno: Szwajcaria, Belgia, Dania, Szkocja, Bułgaria, Czechy, Austria, Izrael, Cypr, Norwegia, Słowacja, Szwecja, Serbia, teraz mamy miejsce Polski i dalej kolejni przedstawiciele lig Chorwackiej, Białoruskiej czy Fińskiej.
Cały system polega na tym aby dać większą możliwość gry w lidze mistrzów faktycznym mistrzom krajów, a nie czwartym drużynom z Anglii, Włoch czy Hiszpanii. Teraz drużyny z 2, 3 i 4 miejsc w silniejszych ligach biją się o awans pomiędzy sobą. Dzięki temu unikamy pojedynków z Barceloną, Manchesterem, Valencią czy Realem. Przypomnę iż w 1998 roku ŁKS odpadł z Manchesterem, który w lidze angielskiej w sezonie poprzednim zajął drugą pozycję. Co najciekawsze po wyeliminowaniu Polaków, zespół z Manchesteru wygrał całą ligę mistrzów. Taka sytuacja powtórzyła się w 2008 roku kiedy to Wisła przegrała w dwumeczu z Barceloną 4-1, tryumfatorem Ligi mistrzów tym sezonie z fenomenalnym Messim na czele.
Przypominając dalej w 2001 Wisła odpadła z Barceloną która dotarła do półfinału, rok później ponownie Barcelona odprawia z kwitkiem, tym razem Legię i dociera do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów. W kolejnych latach na drodze stają nam kolejno drużyny z Włoch, Hiszpanii, Belgii, Grecji, Rumuni czy Ukrainy gdzie dziś dzięki reformie Platiniego byłoby nie do pomyślenia. Co prawda żadna z tych drużyn nie podbiła w poszczególnych sezonach Champions League, odpadając po fazie grupowej bądź co najwyżej w drugiej rundzie.
Lecz nie do tego zmierzam. Otóż każdy musi się ze mną zgodzić, że dużo lepiej grać nam 3 kolejne rundy z najlepszymi drużynami z krajów, w których pucharowe potyczki także nie należą do najprzyjemniejszych. 2 lata temu była to najpierw Levadia Tallin, a potem gdyby nie beznadziejna gra Wisły czekałyby ich potyczki z Debreczynem i Levskim Sofia czyli mistrz Węgier i Bułgarii. To brzmi znacznie lepiej niż Arsenal, Sevilla, Inter czy Bayer Leverkusen...
W tamtym sezonie do fazy grupowej zakwalifikował się Debreczyn gdzie po 6 porażkach i bilansie bramkowym 5-19 pożegnał się z Ligą Mistrzów na kolejne lata.
Ale swoją szansę od Platiniego dostał co nie?
Rok później Lech najpierw cudem ogrywa mistrza Azerbejdżanu, potem odpada z czeską Spartą Praga. Czesi zostają ostatecznie wyeliminowani przez mistrzów z sąsiedniej Słowacji - MSK Zilina.
Słowacy przegrywają tak jak madziarzy rok wcześniej wsyzstkie spotkania i z bilansem 3-19 odpadają z elitarnej ligi.
Ponownie ukłon dla Platiniego. Dał nam, biedniejszym krajom, szansę na grę w lidze mistrzów. Jak widać każdy z tych krajów po kolei przekonuje się że liga mistrzów jest na prawdę elitarna i zdobycie chociażby bramki powinno być dla nas sukcesem...
I tak dochodzę do meritum. Wisła ma szanse jak i wszystkie pozostałe drużyny. Podobno mamy szeroką kadrę, z której można sklecić 2 podobne poziomem składy. Podobno Maaskant wie co robi. Podobno ma być dobrze...
Życzę tego awansu Wiśle i meczy o stawkę z najlepszymi drużynami Europy.
I wtedy zaczniemy dywagować czy Wisła będzie lepsza nie od Barcy, Realu czy kogo tam trafi do grupy tylko czy zdobędzie więcej bramek niż Zilina czy Debreczyn. A może wywalczymy jakiś punkt?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz