29.2.12

Dziś będę PIKNIKIEM

Na największy stadion w Polsce wybieram się dziś z moją kobietą.
Co to znaczy?
A no to, że pierwszy raz idąc na mecz Reprezentacji Polski, czy w ogóle jakikolwiek mecz piłkarski na żywo, nie spędzę kilku godzin wcześniej w barze czy na murku w parku pijąc alkohol.
Na meczu będę trzeźwy, nie będę skakać najebany i krzyczeć j...ać PZPN.
Zapewne będę siedział pił coca-colę i zajadał jakieś kiełbaski.
Do tego aparatem będę pstrykał super fotki na facebooka i obserwował jak Ci wszyscy szaleni kibice skaczą i krzyczą.
Mało tego ja na bilet, wydałem 120 zł! Chyba mnie poje... 120 zł dla tej bandy z betonu, za mecz towarzyski!

No cóż.
Dzisiejszego wieczoru będę PIKNIKIEM.
I jak piknik zniosę ten mecz.

Tak czy siak mam nadzieję, że oprócz stadionu będzie co oglądać. Że nasi podołają i stworzą jakieś sensowne widowisko. Tylko szkoda Lewandowskiego.

A jak było na meczu w roli piknika, napiszę zapewne jutro.
Pozdrawiam!

Brak komentarzy: